Majowy wyjazd do Kątów Rybackich

Wrześniowy wyjazd nad Mierzeję Wiślaną tak nam się spodobał, że postanowiliśmy wrócić tam, najlepiej w następnym roku. Nie spodziewaliśmy się, że minie tylko kilka miesięcy do powrotu, a to tylko dlatego, że nasz synek, Jaś, wymyślił sobie, że swoje trzecie urodziny chce spędzić na plaży. Pomysł nam się spodobał, więc na jego urodziny wybraliśmy się ponownie do Kątów Rybackich.

Przed wyjazdem

Zanim wyjechaliśmy nad morze, musieliśmy poszukać jakiegoś miejsca do spania. Zastanawialiśmy się, czy nocować w Krynicy Morskiej, ponownie w Kątach Rybackich, czy gdzieś indziej. Ustaliliśmy jednak, że Kąty Rybackie będą optymalne, a do innych miejsc zawsze możemy podjechać. Zarezerwowaliśmy tylko nocleg w innym miejscu, niż wcześniej.

Pierwszy dzień

Do Kątów Rybackich wybraliśmy się dzień przed urodzinami synka, aby jego urodziny świętować właściwie już od rana na miejscu.

Wyjechaliśmy dosyć wcześnie, z planem, że gdzieś po drodze się zatrzymamy, ale celując w drzemkę Jasia. Pierwsze się spełniło, zatrzymaliśmy się po drodze na przerwę, trochę ruchu na placu zabaw i obiad. Drzemki jednak nie było.

Po naszej przerwie w podróży pogoda zaczęła się psuć. Co jakiś czas mniej lub mocniej padało. Przejaśniło się dopiero, gdy już wjechaliśmy na Mierzeję Wiślaną.

Tym razem nocleg zarezerwowaliśmy w obiekcie Cztery Kąty przy ul. Rybackiej 127. Pierwotnie nocleg znalazłem przez Booking, ale z ciekawości sprawdziłem, ile będzie kosztował pokój, rezerwując bezpośrednio o właściciela i różnica w cenie była duża. Zarezerwowałem bezpośrednio przez system rezerwacji właściciela obiektu.

Otrzymaliśmy przestronny pokój na drugim piętrze z aneksem kuchennym i balkonem z widokiem na Zalew Wiślany. Do tego na terenie obiektu parking i plac zabaw. Pokój był zadbany i dobrze wyposażony. Mieliśmy tu wszystko, czego potrzebowaliśmy, więc następnym niewykluczone, że tu również się zatrzymamy.

Kąty Rybackie Widok na Zalew Wiłśany
Widok na Zalew Wiślany

Gdy się wypakowaliśmy i trochę odświeżyliśmy, ruszyliśmy na plażę. Nie szliśmy do głównej drogi na plażę, tylko leśną ścieżką od ulicy portowej do wejścia nr 49. O ile początek ścieżki był przyjemny, to reszta po rozkopanym przez ciężkie pojazdy, służące do zwożenia drewna, była ciężka. Szliśmy z wózkiem. Jednak gdy weszliśmy na ostatnie wzniesienie, z którego było widać morze, zapomnieliśmy, jaką drogą tu dotarliśmy.

Wieczór spędziliśmy na plaży, mocząc od czasu do czasu stopy w lodowatej wodzie, spacerując, bawiąc się w piasku i puszczając latawiec. Mimo zmęczenia było nam cudownie. Cieszyliśmy się sobą, spokojem i szumem fal.

Do pokoju wróciliśmy, gdy zrobiło się już ciemno. Tym razem nawet mijaliśmy dziki, które coś podjadały po drugiej stronie drogi. Szybko poszliśmy spać, aby następnego dnia zrobić Jasiowi urodzinową niespodziankę.

Urodziny Jasia

W trzecie urodziny Jasia z Kątów Rybackich pojechaliśmy do Krynicy Morskiej. Zatrzymaliśmy się na prawie pustym parkingu tuż przy przystani rybackiej, więc mieliśmy rzut beretem na plażę.

Na plaży było więcej osób, niż w Kątach Rybackich, ale i tak było spokojnie. Rozłożyliśmy się i zaczęliśmy z Jasiem skakać przez fale, bawić się w piasku, grać w piłkę. I tak w kółko. Przyszedł jednak czas na niespodziankę. Zanim wyjechaliśmy, w domu upiekłem Jasiowi bezę, która miała posłużyć jako tort urodzinowy. Pierwszy raz robiłem takie ciasto i nie wyszło, jak na obrazu, ale było smaczne. Zapaliliśmy świeczkę i na plaży zgodnie z Jasia marzeniem, zaśpiewaliśmy mu „sto lat”. Tort zjedliśmy dopiero po tym, gdy po wielokrotnym zaśpiewaniu Jasiowi „sto lat” i zdmuchiwaniu przez niego świeczki, nie było już czego podpalać.

Krynica Morska Tort urodzinowy
Tort urodzinowy

Po urodzinowej niespodziance wróciliśmy do zabawy na plaży, a gdy zobaczyliśmy, że synek jest już śpiący, spakowaliśmy się i z wózkiem ruszyliśmy na spacer.

Spod przystani rybackiej przeszliśmy się nad molo, a to spory kawałek drogi. W tym czasie Jaś nie zmrużył oka. Gdy szliśmy wzdłuż mola, zaczepiła nas pani, która namawiała turystów na rejs statkiem. My właściwie tego oczekiwaliśmy, więc od razu się zdecydowaliśmy.

Krynica Morska Rejs po Zalewie Wiślanym
Rejs po Zalewie Wiślanym

Zanim w te kilka osób ruszyliśmy w rej, Jaś miał okazję pokręcić sterem. Trochę się jednak przestraszył, bo myślał, że będzie musiał tak robić cały czas. Uspokoiliśmy go jednak. Rejs bardzo się spodobał synkowi, ale ze względu na to, że już dawno było po jego porze na drzemkę, bujanie go ululało, więc włożyliśmy go do wózka.

Krynica Morska Zalew Wiślany
Zalew Wiślany

Po rejsie ruszyliśmy z żoną na spacer po okolicy. Było jednak tu dosyć głośno, więc po dosyć krótkim czasie ruszyliśmy w stronę przystani rybackiej, zachodząc jeszcze na lody.

Krynica Morska Dzik Bosman
Dzik Bosman

W drodze na plażę Jaś się obudził. Nie pospał niestety zbyt długo, więc był marudny. Przed plażą zatrzymaliśmy się jeszcze w lodziarni, aby spełnić kolejne urodzinowe życzenie. Kupiliśmy mu loda, a właściwie sorbet. Później poszliśmy na obiad w barze przy plaży, gdzie zamówiliśmy zestawy z flądrą smażoną. Było drogo, mało i niekoniecznie smacznie.

Gdy zjedliśmy obiad, posiedzieliśmy do wieczora na plaży, bawiąc się trochę w wodzie, czy piasku, spacerując i grając w piłkę. Przed wieczorem wróciliśmy do pokoju w Kątach Rybackich, uważając po drodze na przebiegające sarny przez drogę. Wieczór spędziliśmy na placu zabaw na terenie obiektu Cztery Kąty.

Bardzo fajnie spędziliśmy ten dzień i spełniliśmy życzenia urodzinowe naszego synka.

Trzeci dzień naszego wyjazdu do Kątów Rybackich

Kolejnego dnia naszego majowego wyjazdu do Kątów Rybackich nie wstawaliśmy jakoś wcześnie rano. Zastanawialiśmy się wcześniej, czy nie podjechać gdzieś dalej, aby coś zwiedzić, ale miał to być słoneczny dzień, więc stwierdziliśmy, że fajnie będzie spędzić go na plaży.

Wybraliśmy się więc na spacer na plażę w Kątach Rybacki. Tym razem dochodząc do głównej drogi ścieżką R10. Zanim jednak to zrobiliśmy, Jaś musiał się pobawić na placu zabaw dostępnym na terenie obiektu, w którym nocowaliśmy. Gdy był gotowy ruszyliśmy na plażę.

Praktycznie cały dzień spędziliśmy na plaży. Było gorąco, więc tylko zmienialiśmy aktywności. Spacerowaliśmy, graliśmy w piłkę, bawiliśmy się w piasku, moczyliśmy nogi, czy z Jasiem przeskakiwaliśmy przez fale. Nawet skusiłem się na kąpiel w tej lodowatej wodzie. Było wspaniale.

Podczas prawie całodniowego pobytu zrobiliśmy tylko małą przerwę na obiad. Gdy Jaś w wózku, moja żona poszła do pobliskiej restauracji Wielorybek, po jedzenie dla nas na wynos. Obiad zjedliśmy na plaży, częściowo, gdy Jaś jeszcze spał.

To był ostatni dzień, który spędziliśmy na plaży. Było dużo zabawy, ale i odpoczynku. Wieczorem zrobiliśmy sobie jeszcze spacer po Kątach, szukając jakiegoś publicznego placu zabaw, ale niestety nic takiego nie znaleźliśmy. Mimo tego, bardzo fajnie spędziliśmy ten dzień.

Katy Rybackie Ławeczka Żaglowiec
Ławeczka Żaglowiec

Powrót do domu

W dzień wyjazdu z Kątów Rybackich prognoza pogody pokazywała pogorszenie warunków atmosferycznych. W związku z tym z samego rana się spakowaliśmy. Moja żona z Jasiem poszli pobawić się na plac zabaw, a ja zapakowałem nasze torby do samochodu. Trochę jeszcze razem się pobawiliśmy i ruszyliśmy w stronę domu.

Zanim jednak dojechaliśmy do domy, postanowiliśmy zatrzymać się po drodze w Ostródzie. Chcieliśmy jeszcze skorzystać ze słońca, zanim przyjdą chmury i deszcz.

W Ostródzie zatrzymaliśmy się na parkingu przy Amfiteatrze. Od razu zeszliśmy nad jezioro Drwęckie, skąd bulwarem ruszyliśmy w stronę centrum miasta. Było tu dosyć sporo ludzi, ale pewnie ze względu na jakieś zawody w grach planszowych.

Ostróda Molo
Molo w Ostródzie

Daleko nie doszliśmy. Jaś zauważył spory plac zabaw, przy którym spędziliśmy sporo czasu. Gdy się wybawił ruszyliśmy dalej. Doszliśmy jednak tylko do lodziarni przy molo, kupiliśmy lody i zjedliśmy je na molo. Z molo wróciliśmy na plac zabaw, gdzie Jaś jeszcze przez chwilę się pobawił, ale gdy zobaczyliśmy, że już jest przemęczony, poszliśmy do samochodu.

Ostróda Molo
Molo w Ostródzie

W drodze do domu Jaś dosyć szybko zasnął i spał do Płońska. Stąd jeszcze około godziny do domu mieliśmy, a w domu czekała na Jasia kolejna niespodzianka. Babcia i tort urodzinowy, który zrobiła dla wnuczka, a do tego prezenty. Jaś był bardzo zadowolony z takiej niespodzianki.

To był kolejny nasz wspólny wyjazd. Wyjazd, podczas którego po raz kolejny doceniłem, jak miło można spędzić czas nad morzem. Z dzieckiem nie ma plażowej nudy, jest masa atrakcji i wysiłek zbliżony, do chodzenia po górach. Polecam 🙂


Nasze podróże

Zachęcam do przeczytania moich wpisów, które dotyczą podróży z moją żoną, w tym wędrówek po szczytach, wchodzących w skład Korony Gór Polski. Opisy naszych podróży dostępne są pod adresem www.likoton.pl/category/podroze.

Oceń wpis
[Maks.: 0 Średnia: 0]

Komentarze

0 odpowiedzi na “Majowy wyjazd do Kątów Rybackich”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Ta strona używa Akismet do redukcji spamu. Dowiedz się, w jaki sposób przetwarzane są dane Twoich komentarzy.